Na Piotrkowskiej

Gdy się jest Rzymie, to trzeba zobaczyć papieża. Może się jednak nie udać…

Gdy się jest w Łodzi, to trzeba pójść na Piotrkowską. I to się zawsze uda.

Chyba, że będzie zimno i będzie lekko padało. Tak jak dzisiaj.

Jan Sztaudynger napisał fraszkę:

Każdego łodzianina jest największą troską, aby wszystko upchnąć na Piotrkowską.

Dzisiaj jest już inaczej, bo cała Łódź pięknie się rozwija i ma wiele wspaniałych centrów handlowych, gastronomicznych i rozrywkowych.

Z Wikipedii:

Ulica Piotrkowska – reprezentacyjna ulica Łodzi, jedna z najdłuższych ulic handlowych na kontynencie licząca ok. 4,2 km, biegnąca połufnikowo (...).

Ulica ta stanowiła od samego początku oś centralną, wokół której rozbudowywało się miasto, a jej rozwój spontanicznie nadał obecny kształt jego centrum. Początkowo ulica stanowiła głównie trakt komunikacyjny, jednak z czasem zamieniła się w „wizytówkę miasta”, centrum rozrywki i handlu, gdzie koncentrowało się całe życie rozrastającej się aglomeracji przemysłowej. (...)

 Po 1990 roku została poddana remontowi i zamieniona w rodzaj deptaka, który, w dużym stopniu, pełni rolę podobną do rynku starówki innych miast. Budowle, urbanistyka, instytucje, restauracje, kluby i puby umieszczone w pobliżu tej ulicy tworzą szczególną jej atmosferę o kultowym charakterze, wykraczającym zasięgiem poza Łódź. (…)”

Przemierzyliśmy całą ulicę na piechotę oglądając fasady imponujących kamienic, zaglądaliśmy w podwórza oficyn i podziwiając liczne murale.

Na placu Wolności jest pomnik Tadeusza Kościuszki. Na cokole jest relief z Kościuszką wymieniającym uśisk dłoni z prezydentem Waszyngtonem.

Czy Duda liczy na podobną płaskorzeźbę z Trumpem?

W zimne piątkowe, niestety pochmurne, przedpołudnie na Piotrkowskiej nie było wielkiego ruchu, ale za to łatwiej było robić zdjęcia.

Oto kilka z nich: 

Dodaj komentarz